Subiektywnie o rogalu – poduszce do karmienia.

Witam Was Drogie Mamusie, dawno nie było żadnego wpisu na naszym blogu, ale nie martwcie się już uzupełniam braki 😉 Tym razem chciałabym, przedstawić Wam moje indywidualne spojrzenie na rogal poduszkę do karmienia. Wpis skierowany jest raczej do kobiet, które decydują się na karmienie piersią, chociaż może i nie tylko.

Pierwszy raz poduszkę do karmienia miałam okazję zobaczyć u mojej siostry, która dostała ją w prezencie z okazji narodzin dziecka. Było to jakieś 11 lat temu 😀 Były to czasy mojej szkoły średniej, więc o własnych dzieciach jeszcze się nie myślało. Ale już wtedy rogal zwrócił moją uwagą, gdyż była to najczęściej używana poduszka w domu maluszka 🙂

Dlatego, kiedy przyszedł czas na mnie, jedną z ważniejszych rzeczy, jaka miała się znaleźć w mojej wyprawce, był rogal do karmienia. Decyzja ta była jak najbardziej słuszna. Dlaczego? A no dlatego, że jako niedoświadczona,  początkująca matka, nie mająca doświadczenia ani wprawy w przykładaniu maleństwa do piersi, bardzo wspomagałam się rogalem. Synek leżał sobie wygodnie na poduszce, a ja bezstresowo mogłam skupić się na tym, aby odpowiednio chwytał pierś.

Chyba nie muszę wspominać, że rogal dla siebie i swoich maluszków (bo synków mam dwóch) uszyłam sobie sama 😉 Nie trzeba było się pochylać, zginać ani też jakoś specjalnie wykręcać, ponieważ zadbałam o to, aby wysokość i wielkość poduszki była na tyle spora, aby dziecko mieściło się na niej całe i żeby karmiąc nie nadwyrężać pleców. Dlatego zawsze, gdy zamawiacie wyprawki i same o tym nie pomyślicie, polecam Wam rogal. Właśnie dlatego, żebyście chociaż trochę odciążyły swoje ramiona i plecy. Bo przecież i tak nanosicie się swoich pociech wystarczająco dużo.

Coś o tym wiem, mając między dziećmi różnicę wieku niecałe dwa lata, przy drugim nie było już tak kolorowo. A drugie było jeszcze bardziej absorbujące i wymagało, żeby częściej nosić je na rękach. Dlatego przynajmniej w chwilach karmienia mogłam rozluźnić ramiona, delikatnie tylko przyciągając i przytrzymując synka.

Ilość pokarmu pozwoliła tylko na półroczne karmienie piersią, w związku z czym przeszliśmy na butlę. I tu przygoda z rogalem się NIE skończyła. Teraz to już w ogóle był luz. Poduszkę kładłam na łóżku, synka pomiędzy ramiona rogala z główką na jego środkowej części, a ja kładłam się obok i tylko przytrzymywałam butelkę. Była to chwila kiedy i ja mogłam sobie poleżeć 🙂

Kończąc już swoje wywody i wspominki, poduszka do karmienia była u nas bardzo długo używana. Do karmienia piersią, do karmienia butlą, pomagała również przy siadaniu, a i mi samej zdarzało się na niej poleżeć lub nawet czasem przysnąć 😉 Dlatego szczerze z całego serca polecam Wam zaopatrzyć się w taką rzecz. W naszym sklepie znajdziecie dokładnie taki sam model rogala jaki szyłam sama dla siebie: duży, odpowiednio wysoki i dodatkowo z rączką do przenoszenia, żebyście mogły, drogie mamy, wygodnie go ze sobą zabierać tam gdzie będzie Wam potrzebny. Polecam zabrać ze sobą już do szpitala, żeby od początku było łatwiej.

Po co się męczyć, Wasze plecy Wam za to podziękują 😉